baner
You are here:   Home Banki Małe banki walczą o pozostanie pod nadzorem Fed
large small default
Małe banki walczą o pozostanie pod nadzorem Fed PDF Drukuj Email

Niezależność Federal Reserve może znaleźć się w rękach takich ludzi, jak Ralph Larry Lyons, prezes Central Virginia Bankshares Inc., którego aktywa wyceniane są na 473 milionów dolarów.

Lyons reprezentuje tylko jeden spośród setek banków stanowych, które zabiegają w Kongresie o pozostanie pod nadzorem Fed. Projekt ustawy zgłoszonej przez przewodniczącego senackiej komisji bankowej, Christophera Dodda z Connecticut, zakłada bowiem zawężenie grupy banków podlegających działalności regulacyjnej Fed do 36 największych instytucji w USA, z aktywami o wartości co najmniej 50 miliardów dolarów, co uczyniłoby bank centralny odpowiedzialnym za działalność takich kolosów, jak Goldman Sachs Group czy JPMorgan Chase.

"Szkoda byłoby pozbawiać Fed wpływu na banki stanowe," uważa Lyons, którego bank mieści się w hrabstwie Powhatan, około 50 kilometrów od Richmond. Hrabstwo jest domem dla 28 tysięcy ludzi, 27 kościołów baptystycznych oraz klubu motocyklowego Synowie Południa, którego prezes Joe Svedics jest klientem banku.

Szef Fed, 54-letni Ben Bernanke, o projekcie legislacyjnym Dodda powiedział, że zamieni bank centralny w "regulatora instytucji zbyt dużych, by upaść" i odetnie go od danych dostarczanych przez małe banki, które dotąd pozwalały mu trzymać rękę na pulsie gospodarki. Ograniczenie prerogatyw Fed wyłącznie do największych firm osłabi także jego polityczną pozycję, utrudniając walkę z pojawiającymi się w Kongresie pomysłami odebrania mu części uprawnień czy wręcz interwencji w politykę monetarną, twierdzi historyk amerykańskiej bankowości centralnej Allan Meltzer.

"Fed potrzebuje poparcia ludzi," mówi Meltzer, profesor Uniwersytetu Carnegie Mellon w Pittsburghu. "Ma bankierów w każdym okręgu, którzy stanowią dla niego istotną zaporę przed Kongresem."

Ścisłe powiązanie Fed z firmami z Wall Street w czasie publicznej awantury o koszt finansowanych przez podatników pakietów antykryzysowych byłoby "szalenie ryzykowne," uważa prezes oddziału Fed w St. Louis, 49-letni James Bullard. W wywiadzie udzielonym Bloombergowi określił tę propozycję jako "krok w złym kierunku."

Według zeszłomiesięcznej sondy Bloomberg News, 57 procent Amerykanów ma przeważnie negatywny lub bardzo negatywny stosunek do Wall Street. Sondaż na próbie 1.002 dorosłych respondentów został przeprowadzony w dniach 19-22 marca przez Selzer & Co. of Des Moines z Iowy, a margines błędu statystycznego określono na 3,1 punktów procentowych.

Fed liczy na poparcie 844 banków członkowskich Systemu Rezerwy Federalnej i garstki - głównie republikańskich - senatorów. Amerykański Związek Bankierów oraz Stowarzyszenie Niezależnych Bankierów Stanowych Ameryki lobbują wśród kongresmenów na rzecz zachowania statusu Fed.

Głosowanie nad projektem Dodda zaplanowane jest na 26 kwietnia. Republikańscy senatorowie Kay Bailey Hutchison z Teksasu oraz Richard Shelby z Alabamy sprzeciwiają się pozbawieniu Fed nadzoru nad bankami członkowskimi Systemu Rezerwy Federalnej.

"Jeśli w ostatecznym kształcie ustawy nie znajdą się takie zapisy, zgłoszę poprawkę zapewniającą bankom państwowym i stanowym możliwość członkostwa w Systemie Rezerwy Federalnej," oznajmił dziennikarzom w zeszłym tygodniu Hutchison.

Projekt ustawy Dodda został zatwierdzony przez senacką komisję bankową bez poparcia Republikanów. W ramach proponowanej reformy w strukturach Fed miałaby powstać nowa jednostka zajmująca się ochroną klientów instytucji finansowych, wzmocnionoby nadzór nad instrumentami pochodnymi i funduszami hedgingowymi oraz opracowano mechanizm likwidacji instytucji o istotnym znaczeniu dla systemu finansowego na wypadek ich bankructwa.

Dodd uzyskałby większe poparcie dla swej ustawy, gdyby ustąpił w kwestii nadzoru nad małymi bankami, powiedział dziennikarzom w tym tygodniu republikański senator Bob Corker z Tennessee, który jest członkiem komisji bankowej.

Jeśli Dodd "wycofałby się z odebrania Fed kontroli nad małymi bankami, zyskałby głosy wielu ludzi" na rzecz swojego projektu legislacyjnego," stwierdził.

Dodd krytykuje działania Fed w zakresie nadzoru bankowego i ochrony konsumentów, określając je jako "fatalną porażkę."

"Fed powinien na powrót skupić się na swych zasadniczych kompetencjach -- polityce pieniężnej, operacjach na rynku pieniężnym," postulował w rozmowie z Bloomberg TV z 21 kwietnia. Obarczanie Fed nadzorem nad małymi bankami "to pomysł rodem z XIX wieku."

Lyons wraz z blisko tysiącem innych bankierów zebrali się 17 marca na Kapitolu uzbrojeni w mocne argumenty. Ich przesłanie: Federal Reserve powinien zachować swe prerogatywy w zakresie nadzoru nad mniejszymi bankami stanowymi, by nie stać się instytucją skoncentrowaną wyłącznie na Wall Street.

"Ten regulator zna mój bank, zna mój profil ryzyka, wie jak funkcjonuję, bo nadzorował mnie przez lata," mówi Bruce Whitehurst, prezes Stowarzyszenia Bankierów Wirginii. "Gdybym miał przejść pod kuratelę nowego regulatora, to tak jakbym otwierał nowy bank."

Małe banki stoją murem za Fed, gdyż boją się, że czołowa instytucja regulująca rynek finansowy w kraju nie będzie w stanie ocenić wpływu swych decyzji na banki stanowe. Laurence Meyer, były gubernator Fed a obecnie wiceprzewodniczący Macroeconomic Advisers z St. Louis, mówi że Fed jest "bardzo wyczulony" na to, jak jego działalność regulacyjna mogłaby zaszkodzić "tej ważnej części sektora bankowego."

Bernanke powiedział w zeszłym miesiącu w Izbie Reprezentantów, że Fed chce mieć "przełożenie zarówno na zwykłe banki, jak i na Wall Street." Banki średniej i małej wielkości "są dla niego niezastąpionym źródłem informacji, niezbędnych zarówno dla prowadzenia polityki pieniężnej, jak i zrozumienia tego, co dzieje się w gospodarce," przekonywał.

Vincent Reinhart, były dyrektor departamentu polityki monetarnej w Federal Reserve, nie zgadza się z tym argumentem.

Fed nie miałby żadnego problemu ze sporządzeniem własnych analiz ekonomicznych, gdyby istniały przepisy zobowiązujące innych regulatorów do dzielenia się swymi informacjami z bankiem centralnym, twierdzi. Co więcej, kłopoty banków pozostających pod nadzorem Fed mogłyby nadszarpnąć jego reputacją.

Tymczasem przedstawiciele Fed zapewniają, że wykorzystują dane dostarczane przez małe banki w celu monitorowania poziomu ryzyka w całej gospodarce.

Informacje na temat portfeli kredytowych pozwalają im na przykład analizować stopień zagrożenia w sektorze kredytów dla komercyjnych nieruchomości.

Aby ustalić, czy na Wall Street nie szykowała się kolejna bańka spekulacyjna w związku z gwałtownym wzrostem cen surowców w zeszłym roku, Fed zwrócił się do inspektorów w swych 12 regionalnych oddziałach. Ci następnie ankietowali banki specjalizujące się w finansowaniu działalności rolniczej, prosząc je o ocenę, czy prognozy dla zbiorów faktycznie uzasadniają wzrosty cen kontraktów terminowych.

"Nasz kraj jest niewiarygodnie wielki i zróżnicowany pod względem gospodarczym," powiedział w wywiadzie dla Bloomberga Jeffrey Lacker, 54-letni prezes oddziału Fed w Richmond. "Banki stanowe zawsze miały nieocenione znaczenie dla Rezerwy Federalnej w jej relacjach z lokalnymi gospodarkami."

Central Virginia Bankshares nie podlega nadzorowi Fed, pomimo że jego prezes Lyons pracował w latach 70-tych jako inspektor w oddziale Fed w Richmond.

Bank ujawnił jednak w oficjalnym komunikacie, że planuje zawrzeć "pisemną umowę" z Fed w celu ulepszenia zarządzania swym portfelem pożyczek dla komercyjnych nieruchomości i opracowania "pisemnego planu utrzymania wystarczającego poziomu kapitału."

 

Źródło: onet.pl